W upalne czerwcowe popołudnie, przechadzając się po Parku Szczytnickim we Wrocławiu, trafiliśmy zupełnie przypadkowo do Ogrodu Japońskiego, który, ku mojemu zaskoczeniu, wiernie oddawał miejsca, które odwiedziliśmy w Japonii w lecie 2014. Japońskim zwyczajem przysiadłam, więc na ławeczce w cieniu i korzystając z drzemki Najmłodszego zastygłam w bezruchu wpatrując się w krajobraz we wszystkich odcieniach zieleni. Jednocześnie zdałam sobie sprawę, że właściwie żadne elementy otoczenia - monumentalna architektura, górska przestrzeń, czy nadmorskie błękity nie działają na mnie tak relaksująco, jak zaaranżowana na styl japoński paleta zieleni. Zapraszam więc w krótką podróż do japońskich ogrodów.